Jak wyciągnąć samochód z rowu?

Chwila nieuwagi, niewielki poślizg, błąd nasz lub innego kierowcy – naprawdę bardzo niewiele trzeba, żeby nasz samochód zjechał z jezdni i wpadł do przydrożnego rowu. Rzadko kiedy sytuacja jest na tyle łatwa, że jesteśmy w stanie sami z takiej pułapki wyjechać – zazwyczaj będzie nam potrzebna pomoc. O czym powinniśmy pamiętać przy wyciąganiu samochodu z rowu, żeby przy okazji nie uszkodzić pojazdu i nie narazić otoczenia na niebezpieczeństwo?

Solidna lina to podstawa

Jeśli przy wyciąganiu samochodu będzie pomagał nam inny kierowca, jedynym czego będzie potrzebować będzie solidna lina lub taśma poliamidowa o szerokości co najmniej 18 mm. Liny można ze sobą wiązać, żeby uzyskać dłuższy odcinek, należy jednak przy tym pamiętać, żeby wiązania były mocne – w przeciwnym wypadku mogą się zerwać pod wpływem obciążenia. Linę możemy zamocować do haku holowniczego lub belki ramy pod silnikiem czy tylnego mostu, jeśli nasze auto nie posiada haków.

Wyciągamy auto z rowu

Wiele osób, które nigdy nie znalazło się w podobnej sytuacji może wyobrażać sobie wyciąganie samochodu z rowu jako zadanie wymagające przede wszystkim mocnego silnika – wtedy wystarczy cisnąć gaz do dechy i po chwili holowany samochód jest już uratowany. W rzeczywistości sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Przede wszystkim należy zadbać o bezpieczeństwo całej akcji.

Samochód holujący powinien być ustawiony do holowanego przodem – dzięki temu kierowca, który nam pomaga ma lepszy widok na całą sytuację i może lepiej reagować na problemy – mówi specjalista firmy AutoczokPonadto tylny bieg ma lepsze przełożenie, niż bieg pierwszy, dlatego lepiej nadaje się do pracy pod wysokim obciążeniem. W czasie wyciągania w pobliżu nie powinno być nikogo  – wystarczy, że lina pęknie, a przebywające w pobliżu obu samochodów osoby mogą zostać przez nie poważnie potrącone.

Druga kwestia to prawidłowa technika. W przypadku, gdy koła samochodu w rowie dodatkowo zakopały się w śniegu lub błocie, najskuteczniejszą metodą wyciągania będzie zastosowanie tzw. kołyski. Samochód holujący ciągnie drugi tylko do pewnego momentu, następnie odpuszcza, pozwalając holowanemu powrócić do dawnej pozycji. W ten sposób powiększa się zagłębienie pod kołami – po kilku takich manewrach są one na tyle długie, że przy wyciąganiu samochodu znacznie spada opór śniegu czy błota. Ponadto kierowca siedzący w drugim samochodzie powinien pamiętać o utrzymaniu wyprostowanych kół i naciskaniu sprzęgła w odpowiednim momencie.

A może pomoc drogowa?

Innym rozwiązaniem problemu samochodu, który utknął w rowie lub głębokim śniegu, jest wezwanie pomocy drogowej. Za usługę taką oczywiście musimy zapłacić, jednak w zamian zyskujemy przede wszystkim pewność, że nasz samochód zostanie bezpiecznie wyciągnięty na drogę i nie ulegnie uszkodzeniu. Samodzielne podejmowanie się takiego zadania tej pewności nam nie da, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że współczesne samochody, takie jak popularne w ostatnich czasach hybrydy, mają na podwozi wiele delikatnych i kosztownych elementów, które podczas niefachowego wyciągania samochodu mogą ulec zniszczeniu. Pomoc drogowa okaże się niezbędna, jeśli jesteśmy sami na drodze, nasz samochód jest zbyt ciężki lub nie mamy środków i możliwości, by poradzić sobie z problemem samodzielnie.

śr. ocena 0 / głosów 0