Czy kupno mieszkania faktycznie jest droższe od wynajmu?

Mieszkania tanieją, jednak coraz trudniej uzyskać na nie kredyt na atrakcyjnych warunkach, zaś na kupno lokum za gotówkę mało kto może sobie pozwolić. Ceny wynajmu utrzymują się mniej więcej na stałym poziomie. Co w tej sytuacji bardziej się opłaca? Wiele zależy od tego, na jakim etapie życia obecnie się znajdujemy oraz jakie wartości są dla nas najważniejsze.

Istotnym czynnikiem jest też to, w jakim mieście znajduje się lokal, w którym chcielibyśmy zamieszkać, jak dobrze jest skomunikowany oraz jaką zajmuje powierzchnię. W mniejszych miejscowościach często można zarazem wynająć mieszkanie i odkładać na zakup własnego albo wręcz spłacać jednocześnie już ratę kredytu. W dużych ośrodkach o kupnie wiele osób może tylko pomarzyć, ponieważ ich zdolności kredytowe są ograniczone, a wynajem pozostaje jedyną opcją.

Załóżmy jednak na potrzeby porównania, że dysponujemy pensją umożliwiającą nam spłatę raty kredytu hipotecznego albo comiesięczne uiszczanie kwoty czynszu najemcy. W tym momencie pojawia się jeszcze kwestia wkładu własnego, który trzeba posiadać, jeśli chcemy kupić mieszkanie. Przyjmijmy, że również jest to w naszym zasięgu. Teraz możemy się przyjrzeć, czy kupno faktycznie jest droższe od wynajmu.

Istnieją programy przyznawania kredytów, w których przez pierwszych kilka lat wysokość miesięcznej raty potrafi być nawet o tysiąc złotych mniejsza niż koszt wynajmu podobnego lokalu. – Są też takie, gdzie rata z czasem maleje, co może okazać się szczególnie korzystne w przypadku wzrostu cen najmu, którego przecież nie można w dłuższej perspektywie wykluczyć – dodaje przedstawiciel firmy EKO-BUD Deweloper.

Kto wygrywa na koniec

Z wielu stron słychać argument, że pieniądze włożone w wynajmowane mieszkanie zostają wyrzucone w błoto,. Przeciwnicy zaciągania kredytów mówią z kolei, że można potraktować to jako koszt osobistej wolności i elastyczności życiowej, oraz wskazują, iż koszty kredytu oraz opłaty stałe mogą przekroczyć wartość samego mieszkania, tak więc tutaj też mamy do czynienia z wydatkiem nieprzynoszącym większych korzyści. Nie da się jednak zaprzeczyć, że po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu latach takiego „wyrzucania” gotówki to jednak ci, którzy zaciągnęli kredyt, zostają z własnym lokalem.

Kredyt jako inwestycja

Mogą przekazać go dzieciom albo wynająć, jeszcze w czasie spłacania kredytu, dzięki czemu zostają istotnie odciążeni. Choć jest to proces dosyć skomplikowany, to istnieje też możliwość sprzedaży obciążonego hipoteką mieszkania w przypadku, gdybyśmy popadli w poważne tarapaty finansowe. Raty są zatem pewnego rodzaju „przymusowym” odkładaniem co miesiąc określonej sumy, sposobem inwestowania. Tak więc nawet jeśli koszty kupna mieszkania, powiększone o różnego typu opłaty dodatkowe związane z jego posiadaniem – ubezpieczenia, podatki, koszty wykończenia i remontów, którymi nie muszą się przejmować wynajmujący – rzeczywiście przekraczają wysokość czynszu najemczego płaconego w podobnym czasie, to potrafią mieć ostatecznie jednak zwrócić się znacznie korzystniej.

śr. ocena 5 / głosów 3